WYSZUKAJ OSOBĘ ODPOWIEDZIALNĄ ZA TWÓJ REJON:
W Klubie raźniej !
Ośrodek Pomocy Społecznej nie jest instytucją rozdającą datki, ale miejscem,
w którym można znaleźć profesjonalne wsparcie w różnych życiowych kłopotach. Nie ma już tzw. „opieki społecznej” jest ośrodek pomocy, który w swoich działaniach nie tylko wspomaga finansowo, jeśli sytuacja tego wymaga, ale również wspiera, aktywizuje aż do osiągnięcia samodzielności w pokonywaniu trudności. Ale też uczy jak radzić sobie zarówno w życiu społecznym jak i zawodowym – podkreśla Aneta Ruszczyk zastępca Kierownika Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Ełku.
Do nowoczesnego edukowania ludzi, którym się nie wiedzie powołany został Klub Integracji Społecznej. Ełcki GOPS miał wszystko- pomysł i miejsce, nawet sprzymierzeńców w postaci lokalnych władz i Stowarzyszenia ''Zacheusz”. Znalazły się też fundusze z Unii Europejskiej.
Przyjdź, Sprawdź, Przekonaj się że warto.
To hasło znalazło się na ulotce Klubu Integracji Społecznej ''Aktywni razem''. Mimo entuzjazmu, łatwo nie było. Autorzy projektu zaplanowali, że włączą w jego działanie aż 30 osób, które musiały spełnić szereg warunków i chcieć zmiany. Klubowiczami mogli zostać klienci pomocy społecznej , a dokładniej ludzie bezrobotni, zagrożeni wykluczeniem społecznym, dotknięci dysfunkcjami , do tego w wieku aktywności zawodowej. Postawiono przed nimi konkretny plan- rok szkoleń, warsztatów, indywidualnych zajęć ze specjalistami- słowem masę pracy. Jej owocami miała być zmiana nastawienia do rzeczywistości, a docelowo znalezienie zatrudnienia.
„Stałe są tylko zmiany”
pomyślała Aneta Ruszczyk i zaczęła wspólnie z liderami KIS szukać chętnych. Okazało się, że ludzie dotknięci problemami tak daleko tracą nadzieję, że nawet perspektywa jakiejkolwiek działalności dla siebie jest dla nich zbyt trudna.
Na pierwsze zastrzeżenia typu „ to strasznie długo, nie wiemy czy damy radę”, Aneta Ruszczyk odpowiadała : „Wy nie dacie rady? My w Was wierzymy, razem damy radę, zobaczcie. My mamy partnera do realizacji tego przedsięwzięcia, a Wy macie nas” – Aneta Ruszczyk.
Łatwo nie było
Ale za to bardzo przyjemnie. Po przełamaniu pierwszych lodów , podczas zajęć integracyjnych, klubowicze przekonywali się, że takich jak oni jest wielu i że nikt nie jest gorszy tylko dlatego, że nie ma pracy lub ma inne kłopoty. Pomagali sobie nawzajem , ale mieli też wsparcie psychologa, prawnika , pedagoga i pracownika socjalnego. Dla każdej osoby został stworzony indywidualny plan dostosowany do jej możliwości i potrzeb. Jeśli tylko jedna osoba chciała przejść jakieś dostępne szkolenie, tak się działo. Jeżeli pojawiało się zniechęcenie, problemy czy sytuacje kryzysowe, rozwiązywała je cała grupa. To liderzy i uczestnicy dbali o dobrą atmosferę i właściwe relacje.
Dla takich chwil warto podejmować cały ten trud
Rok zleciał szybko. Wiele inspirujących zadań, inne spojrzenie na świat, wsparcie specjalistów i szkolenia zawodowe zmieniły uczestników Klubu Integracji Społecznej. I o to przecież chodziło. Ale przecież są też osoby, które znalazły pracę, czego projekt nie zakładał w swoich celach. Co jest jednak największą dumą autorów projektu? Otóż to, że beneficjenci stali się wizytówką Klubu Integracji Społecznej, jego niepisaną reklamą. Nadal uczestnicy utrzymują kontakt z Klubem, dzielą się swoimi doświadczeniami, radościami i troskami – dodaje Lucyna Kruszyńska, liderka KIS.
Nie ma w tym niczego dziwnego, szczególnie kiedy wysłucha się opinii ludzi, którzy zdecydowali się na zmiany.
...odzyskana duma ….
„Nie wiem jakby potoczyło się moje życie, gdyby nie zaproszenie do udziału w projekcie. Dziś wiem, że sobie poradzę. Stałam się inna, odzyskałam wiarę w siebie, szacunek do siebie. Domownicy zaczęli pomagać
mi w obowiązkach, dostrzegli jak wiele jest pracy w domu i jakie to jest ważne.
„Otworzyłam się na świat i ludzi , chętnie brałam udział w spotkaniach integracyjnych. Stałam się osobą otwartą, rozmowną i pozytywnie patrzę na świat... znowu uwierzyłam w siebie”
„Byłam zniechęcona, przytłumiona. Obecnie stałam się aktywna, mam więcej wiary w swoje możliwości”
''Miałam dość „siedzenia” w domu, czułam się odizolowana od normalnego życia. Pomyślałam – spróbuję coś zrobić tylko dla siebie.''
PS.
KIS w Ełku działa nadal. Projekt ma kontynuację, liderzy z GOPS pomagają kolejnym ludziom, którzy stracili wiarę w lepszą przyszłość